Ujawnienie w zeszły poniedziałek, że Korea Płn. przygotowuje się do wystrzelenia rakiety dalekiego zasięgu a także zapewne do podziemnej próby z bombą atmową przywróciło należne miejsce systemowi obrony antybalistycznej (BMD) czyli tzw. tarczy antyrakietowej, czyli na samym szczycie listy priorytetów transatlantyckich. Choć w piątek okazało się, że akurat ta próba rakietowa zakończyła się fiaskiem, determinacja Phenianu, aby prowadzić dalej prace podkreśla trwał naturę zagrożenia, jakie płynie z rozprzestrzenienia się technologii balistycznej.
Obrona przeciwrakietowa to istotny, choć nie nagłaśniany wątek relacji amerykańsko-europejskich od chwili, kiedy prezydent Barack Obama porzucił plany administracji Busha rozmieszczenia radarów w Czechach i rakiet przechwytujących w Polsce. Decyzja ta była szeroko interpretowana w Europie środkowej jako ustępstwo w ramach resetu stosunków między USA a Rosją. W tym regionie obronę przeciwrakietową traktuje się nie tylko w kategoriach technicznej wykonalności czy geostrategii, lecz jako ważny symbol stanu relacji z USA. Ale w istocie BMD stanowi dziś ważne zagadnienie strategiczne w skali gloalnej i powinno posłużyć za kamień węgielny do odbudowy osłabionych stosunków amerykańsko-europejskich. Pojawia się dogodna okazja do wzmocnienia relacji transatlantyckich, której nie wolno zaprzepaścić.
Niedawny incydent z Obamą, który podczas wizyty w Korei Płd. nie wiedząc, że w pobliżu jest włączony mikrofon, powiedział prezydentowi Miedwiediewowi, że po wyborach “będzie bardziej elastyczny” w sprawie obrony przeciwrakietowej, wzbudził obawy w krajach na wschodnich obrzeżach Nato. Wpadka ta potwierdziła to, co powinno być oczywiste: przez resztę tego roku USA i Rosja będą negocjowac szereg kwestii technicznych i politycznych na tle szerszych problemów bezpieczeństwa. Niestety zepchnęła znów debatę o tarczy w kontekst regionalny, podczas gdy potrzebuje ona ujęcia w globalnej perspektywie.
W miarę jak powiększa się klub krajów dysponujących rakietami (w 1972 r. tylko 9 państw miało rakiety balistyczne, dziś jest ich dwadzieścia kilka), pojawia się istotny motyw, aby przystąpić do wdrożenia skutecznego systemu BMD wespół z naszymi europejskimi sojusznikami. Tymczasem polityka rozbudowy BMD w Europie nie tylko budzi opór Rosji, ale odbywa się a tle przemian strategicznych, w ramach których USA starają się znaleźć nową równowagę interesów w basenie Pacyfiku. W Europie brakuje traktowania sprawy w szerszym kontekście. Chodzi o potrzebę wyjścia z dotychczasowego wymiaru relacji z Rosją ku wspólnej reakcji na zagrożenie stwarzane przez Iran i wpisania jej do programu bezpieczeństwa transatlantyckiego na najbliższe dziesięciolecie.
Europejska debata na temat obrony przeciwrakietowej w obecnej postaci nie uwzględnia faktu, że USA nie są jedyne w tej grze; do najbardziej aktywnych graczy należą Rosja, Indie i Izrael. Większość obiekcji wobec systemów antybalistycznych pochodziło dotąd z Rosji, Chin oraz z pewnych kręgów analitycznych w USA. W Europie temat sprzeciwyu wobec tarczy powraca regularnie co jakiś czas. Moskwa przeciwstawiała się wdrożeniu instalacji BMD w regionie stosując na zmianę arumenty techniczne i zastrzeżenia strategiczne. W grę wchodzi oczywiście także prestiż. Najmniej wiarygodną obiekcją Rosji jest teza, że wdrożenie BMD doprowadzi w sposób nieukniony do destabilizacji, co z kolei spowoduje ekspansję systemu poza pierwotnie założone ramy i cele. Argument geopolityczny dotyczy rozmieszczenia w Europie radarów i rakiet przechwytujących, co wiąże się z uszczerbkiem na prestiżu. Chiński opór pokrywa się po części z argumentacją Rosjan, jeśli chodzi o zarzut destabilizacji. Pod tym kryją się obawy, że działający system obrony przeciwbalistycznej może nagle pojawić się na Tajwanie, co zaogni na nowo debatę geopolityczną. Podobnie jak Rosjanie, Chińczycy podnoszą kwestię potencjalnego zagrożenia dla swoich wojsk rakietowych. Pekin twierdzi też, że to zwiększa ryzyko, iż USA uderzą pierwsze.
Jeśli Obama wygra wybory w listopadzie, nie jest pewne, czy Waszyngton będzie rozwijał dalej obronę przeciwrakietową - o ile nie dojdzie do porozumienia z Rosją – czy wycofa się z projektu. Wpadka przy włączonym mikrofonie sugeruje, że jego administracja może być chętna zawrzeć z Rosją porozumienie w sprawie rakiet krótkiego zasięgu, oferując w zamian ustępstwa w dziedzinie obrony przeciwrakietowej. Stąd niepokój Europejczyków w tej materii, świadomych, że lata 2012-3 mogą być kluczowe dla przyszłości odnowionego planu obrony przeciwrakietowej. Niedawno ogłoszone przez administrację “strategiczne przesunięcie” ku Azji jeszcze pogłębia dystans transatlantycki oraz obawy, że USA będą coraz mniej zaangażowane w realizację tarczy w Europie. Tymczasem napięcie i niepewność co do przyszłości obrony przeciwrakiegtowej powinno dodać wigoru rozmowom między Europą a USA. Powinien to być punkt wyjścia dla publicznej debaty na temat tego, jak system BMD zainstalowany w Europie powinien łączyć się z szerszym systemem amerykańskim, aby stać się odpowiedzią na globalne zagrożenie.
USA i ich europejscy sojusznicy spierali się o to, co ważniejsze: odstraszanie czy obrona – już od czasów przemówienia Ronalda Reagana na temat Inicjatywy Obrony Strategicznej w 1983 r. Debata transatlantycka powinna obecnie przejść z etapu “czy” na etap “jak”.
Andrew A. Michta
Autor jest dyrektorem warszawskiego biura German Marshall Fund of the US
Tł. Paweł Bravo



